Na legendarnym torze Nürburgring pojawił się niecodzienny gość – Dodge Durango SRT Hellcat. Ten potężny amerykański SUV, rzadko widywany w Europie
, zrobił niemałe wrażenie. W wersji fabrycznej generuje ponad 700 KM, ale egzemplarz testowany na torze został podrasowany do… 912 koni mechanicznych
.
Jak przyznał właściciel auta, wcześniej osiągano nawet 1200 KM dzięki metanolowi, jednak na potrzeby codziennej jazdy
zdecydowano się na bardziej „umiarkowaną” wersję zasilaną benzyną
.
Auto zachowało napęd na cztery koła (AWD) oraz seryjne hamulce, co dodatkowo podkreśla jego dualność: z jednej strony brutalna moc, z drugiej – pełna funkcjonalność rodzinnego SUV-a
. W środku znajdziemy nawet fotelik dziecięcy
i trzeci rząd siedzeń – choć w tej wersji zamiast 7 miejsc jest ich 6 (najprawdopodobniej z uwagi na redukcję masy
).
Podczas jazdy po torze auto radziło sobie zaskakująco dobrze jak na swoje rozmiary. Co prawda masa daje o sobie znać w zakrętach, ale emocje i frajda z jazdy rekompensują wszystko
. Temperatura silnika momentami rosła niebezpiecznie
, więc konieczne były przerwy na chłodzenie – ale i tak udało się zaliczyć około dwóch trzecich okrążenia
.
„To esencja tego auta – rodzinny potwór, który potrafi zawstydzić niejedno sportowe auto
” – podsumował test jeden z uczestników.
Durango SRT Hellcat udowadnia, że nawet SUV może dostarczyć niesamowitych emocji na torze
.